piątek, 11 września 2015

Kto zna misję Twojej firmy?

W małych firmach – zatrudniających od kilku do kilkunastu osób – wszyscy się znają. Pracownicy codziennie rozmawiają, pomagają sobie i razem rozwiązują problemy. Wydaje się, że każdy wie po co przychodzi do pracy i co jest w niej najważniejsze.

Na naszych szkoleniach medialnych widzimy jednak, że komunikacja w małych firmach ma swoje słabe strony, szczególnie kiedy rozmawiamy o misji i wyróżnikach marketingowych.

W małej firmie każdy pracownik jest jej rzecznikiem prasowym – powinien wiedzieć co firma robi, jakie są jej najsilniejsze wyróżniki i w czym jest lepsza od konkurencji. Dobrze jeśli potrafi opowiedzieć o tym zwięźle, rzeczowo i barwnie każdemu kto o to zapyta, na przykład reporterowi lub potencjalnemu klientowi.

Jeśli masz wątpliwości czy wszyscy Twoi pracownicy mówią to samo, proponuję krótki sprawdzian. Gwarantuję inspirującą rozmowę i ciekawe wnioski.

Zbierz wszystkich pracowników w jednym pomieszczeniu nie uprzedzając o co chodzi. Poproś każdego, żeby napisał na kartce misję firmy, jej najcenniejsze wyróżniki i to w czym jest lepsza od konkurencji – krótko, w punktach.

Zbierz kartki i odczytaj je na głos. Będziesz zdziwiony (może nawet rozczarowany) rozbieżnością opinii. Nie panikuj. Ta różnorodność wynika głównie z tego, że każdy pełni w firmie inną funkcję i widzi jej misję przez pryzmat swego stanowiska.

Podobne różnice obserwuje się także w dużych firmach z długą historią. Ale najbardziej widoczne są w start-upach i małych firmach przekształcających się w większe firmy. Ich działy sprzedaży (głównie z winy słabej komunikacji wewnętrznej) jako ostatnie dowiadują się o najnowszych zmianach w strategii, priorytetach i strukturze firmy.

Jesteś gotowy na rozmowę z pracownikami o misji i głównych celach biznesowych Twojej firmy? Wnioski z takiej dyskusji znacząco podnoszą morale i mobilizują do lepszej pracy.

sobota, 5 września 2015

Pożyczyłbyś auto nieznanemu reporterowi?

Większość etyków dziennikarstwa traktuje informacje uzyskane w "nieoficjalnych wypowiedziach" jak materiał, który nie powinien być opublikowany (nawet anonimowo) ani nawet dyskutowany z innymi rozmówcami (źródłami).

Nie wszyscy reporterzy i redaktorzy myślą tak samo.

Oto moje zdanie:

1. "Nieoficjalnie" niczego nie gwarantuje. Dziennikarze nie mają wmontowanego w głowie przycisku, który automatycznie kasuje informacje z "nieoficjalnej" wypowiedzi. Jeśli chcesz zachować sekret, nie mów o tym nikomu.

2. Dziennikarz może robić notatki z każdej rozmowy – nawet po zastrzeżeniu, żeby NIE wykorzystywał tego w artykule.

3. Wszystkie uzyskane informacje, bez podania źródła, mogą pojawić się w tekście w jakiejś pośredniej formie, na przykład przypuszczenie, hipoteza, pytanie.

4. Wypowiedź nieoficjalna może być różnie rozumiana, na przykład, a. prawdziwa, ale bez podania bezpośredniego źródła, b. prawdziwa z podaniem ogólnego źródła ("Jak nas poinformował człowiek z kręgu bliskich współpracowników..."). Szanujące swoją reputację redakcje mają szczegółowe wytyczne jak traktować różne kategorie "nieoficjalnych wypowiedzi".

5. Nie możesz wykorzystywać "nieoficjalnych wypowiedzi" do manipulacji lub kontroli tego, co napisze dziennikarz. To nie jest wentyl bezpieczeństwa. Albo cytat nadaje się do publikacji albo nie.

Nie sugeruję, że NIGDY nie możesz zaufać dziennikarzowi. Jeśli znasz go dobrze i wiesz, że może więcej stracić niż zyskać po ujawnieniu poufnej informacji, możesz podzielić się informacjami, które pomogą mu napisać ciekawszy i bardziej obiektywny artykuł.

Z drugiej strony, myślę, że nie pożyczyłbyś samochodu zupełnie obcej osobie. Dlaczego zatem miałbyś zaufać nieznanemu reporterowi?

Jak w każdej profesji, obok uczciwych, rzetelnych i odpowiedzialnych dziennikarzy są też leniwi, niemoralni, głupi i skorumpowani.

wtorek, 25 sierpnia 2015

Zadzwoń teraz do reportera

Wiem, że dziennikarze, redaktorzy i wydawcy są bardzo zajęci. Szanuję ich czas i zawsze staram się pomóc (licząc naturalnie na życzliwą wzmiankę o moich klientach).

Poczta elektroniczna w kontaktach z mediami jest tania i szybka, ale jeśli mówimy o skuteczności, wolę telefoniczną rozmowę z reporterem.

Oczywiście, dzwonię do dziennikarza po sprawdzeniu czy może go zainteresować proponowany temat.

Oto trzy powody dlaczego wybieram kontakt telefoniczny:

1. Rozmowy przez telefon sprzyjają wymianie informacji i opinii.

Indywidualny kontakt z reporterem pomaga lepiej zrozumieć jego pracę, potrzeby i zainteresowania. Być może podobnie jak Ty uwielbia psy i na wakacje też jeździ na Mazury – przyjazna konwersacja buduje nić sympatii i rozwija relacje. Może następnym razem dziennikarz sam do Ciebie zadzwoni w poszukiwaniu ciekawego tematu lub rozmówcy.

2. Otrzymuję szybką odpowiedź... na tak lub nie.

Klienci chcą wiedzieć czy dziennikarz o nich napisze. W rozmowie telefonicznej możesz zebrać więcej pożytecznych informacji. Redaktor krótko wyjaśni co mu się nie podoba – być może pracuje nad innym pilnym i ważnym tematem lub niedawno pisał o podobnej sprawie.

3. Kontakt telefoniczny ułatwia szybkie zaproponowanie innych tematów.

Przed telefonem do reportera zapisuję w punktach na kartce kilka tematów rezerwowych. Jeśli redaktor nie jest zainteresowany pierwszą propozycją, mogę od razu przedstawić inny pomysł.

Jak najczęściej kontaktujesz się z reporterami? Wolisz telefon czy e-mail? Napisz o tym w komentarzu.

Kontakt

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *